|
Pytania i odpowiedzi
29 maja zmarł mój ojciec.
Zostawił mi udziały w firmie. Bardzo ojca kochałem. Mam
pracę w innej firmie, chcę się ożenić. Chciałbym wiedzieć,
czy moje życie dobrze się ułoży.
Klucz do Pana życia jest w tych słowach: Bardzo ojca
kochałem. Rozmawiałam z Panem i pamiętam, że mówił Pan o
ojcu
(i o matce) z rzadkim dziś szacunkiem. Rozłożyłam Panu
karty, ale i bez tego widziałabym już – po uczuciu, z jakim
Pan mówił o rodzicach, że powiedzie się Panu w życiu.
Kluczem powodzenia mężczyzn w ich życiu jest ich relacja z
własnym ojcem
(a dla kobiet – z własną matką) . Większość panów, z którymi
rozmawiam, ma do ojca wieczne pretensje. Że go nie było.
Że był, ale jakby go nie było. Że za dużo pracował. Że pił.
Że wprawdzie nie pił, ale bił. Itd.
Natomiast większość kobiet, którymi rozmawiam, ma pretensje
do swoich matek. Że czegoś im nie dały. Szczególnie zaś nie
dawały „wystarczającego wsparcia”. „Prześladowały”. Jedna z
moich klientek (z którą zresztą mam stały kontakt i z czasem
się zaprzyjaźniłyśmy) posunęła się nawet do tezy, że jej
matka nie jest jej matką. I na dowód tego przysłała jej
zdjęcie. Na dowód, że nie jest podobna do matki, w ogóle.
Ale ja, mająca ją w pamięci, i widząc przed sobą zdjęcie jej
matki, zobaczyłam ją samą za 30 lat. Tak była podobna. Ale
ona oczywiście tego nie widziała.
Prawda jest taka, że jeśli wyrzekamy się swoich
rodziców, wyrzekamy się siebie samych, jakiejś ważnej
części. Ta klientka ciężko chorowała na alergię, mało nie
umarła. Chociaż zdrowo się odżywała, była i jest
wegetarianką, leczona u najlepszych lekarzy medycyny
chińskiej w Polsce (ja tylko w tę medycynę wierzę), nawet u
dr Romanowskiego, dalej chorowała. Nic nie pomagało, chociaż
nie znam nikogo, kto zdrowiej się odżywia od niej. I ma
wspaniałego, dobrego męża.
Jeśli, jakichś istotnych powodów (np. molestowania, przemocy
itp.), nie możesz kochać rodziców dla nich samych, to kochaj
ich dla siebie samego. Kochaj ich obraz w swojej duszy,
jacykolwiek oni są naprawdę. Nie musisz realnie do nich iść
i klękać przed nimi. Wystarczy, że pogodzisz się z nimi w
swoim sercu.
„Nienawidzę swojej pracy i czuję, że mnie zwolnią. W
poprzedniej też nie wytrzymałem długo. Dlaczego tak jest?
Przecież pracuję w zawodzie, który z radością studiowałem.”
No niestety, tu kłania się ta sama sprawa, co powyżej. „Każdy kto cieszy
się swoją pracą, jest w harmonii ze swoją matką. Ktoś kto
stale jest ze swojej pracy niezadowolony, traktuje swoją
pracę tak, jak swoją matkę. A ktoś kto nie ma pieniędzy, ten
nie ma matki. Ten kto ma swoją matkę, ma też pieniądze.
Zaobserwujcie to. Ten kto się cieszy pracą, cieszy się swoją
matką.
A ten kto cieszy się swoją matką, cieszy się też swoją
pracą. Wśród terapeutów i osób pomagających - oni nigdy nie
mają wtedy wypalenia. Albo nauczyciel. Nauczyciel, który
jest w harmonii ze swoją matką, tego kochają dzieci. Tak to
po prostu jest (...) " - mówi mój mistrz, Bert.
Kto odrzuca matkę, ten odrzuca życie. Odrzuca wielki element
życia w sobie. "Przerwany ruch miłości ku matce" może
objawiać się depresją, zaburzeniami lękowymi, rakiem,
chorobami narządów rodnych (u kobiet) czy chociażby -
wypaleniem zawodowym. Nie należy jednak mylić odrzucenia z
separacją. Separacja to odwrócenie się od matki w kierunku
świata. To naturalny proces zarówno dla matki jak i dla
dziecka. Nie możemy jednak odwrócić się i odejść zapominając
o matce. Musimy odejść zabierając matkę w sercu.
Przyjęcie matki do serca to akt pokory. Proces ten powinien
odbyć się w naszej duszy.
Moja 26-letnia córka jest związana z nieodpowiednim
mężczyzną, który ją wykorzystuje finansowo. Ja od 5 lat
pracuję fizycznie w Niemczech, aby ona mogła skończyć
studia. Ostatni rok jest zagrożony przez jej miłość do tego
lenia. Jeśli zawali rok, będę musiała zostać tu dłużej, aby
na nią pracować. Nie mam już siły. Dlaczego tak jest?
Nie będzie Pani musiała. Nic Pani nie musi. To jest Pani
wybór. Oczywiście córka dobrze wie, na jakim „koniku”
jedzie. Skoro daje się Pani wykorzystywać, ona chętnie to
robi. Klasyczny przykład –matka poświęcająca się dla
dorosłego już dziecka, mająca jednocześnie pretensje do
świata. Pyta Pani, dlaczego tak jest. Przykro mi, ale nie
szanując się, ma Pani to, na co Pani zasłużyła.
A czy córka szanuje matkę? Czy docenia to, co matka robi?
Czy jest wdzięczna? Myślę, że odpowiedź jest jasna. Matka
weszła tu w rolę Boga. Czy jest Bogiem? Czy mając 61 lat
nadal powinna robić to, co robi?...
Jak wytłumaczyć synowi, że wybrał sobie nieodpowiednią
kobietę? Pyta matka.
Niestety, nie da się. Jeśli wyobraża Pani sobie, że
swoim zamartwianiem się uda się Pani wymusić kierunek, który
jest dla Pani wygodniejszy, lub wydaje się Pani lepszy ,
wówczas straci Pani siłę. Nie ma Pani wpływu na to, co zrobi
syn. Jeśli to Pani uzna, zyska Pani siłę i odzyska godność.
Syn zauważy zmianę w Pani postawie, i da mu to do myślenia.
Proszę zaprosić syna
i przyszłą synową na Wigilię i być serdeczną i otwartą.
Przyjąć tę kobietę taka, jaka jest. Zobaczy Pani, jak zmieni
się do Pani stosunek jej wrogiego dziś syna. Co więcej –
proszę w głębi duszy uznać, że ta kobieta jest do Pani
podobna… Bo jest.
Lekarz medycyny chińskiej zdiagnozował u mnie bardzo dużą
wilgoć i głęboki niedobór yin. Leczenie ma trwać
7 lat. Obawiam się, że nigdy nie wyzdrowieję, że nie zdążę
się wyleczyć, umrę zanim to się stanie.
Nikt z nas nie zna swojej daty śmierci, i to bardzo
dobrze. Może Pani wcześniej umrze, a może będzie Pani żyła
jeszcze 20-30 lat. Tego nie wiemy, Tarot też nie zna
odpowiedzi. Dlatego proszę do tej diagnozy i długotrwałego
czasu leczenia podejść w sposób bardziej wyrozumiały. Czasem
nie chodzi o to, aby się zupełnie wyleczyć. Ważny jest
sam proces. Proces leczenia, proces zdrowienia.
Proszę tak do tego podejść – każdego dnia, przez następnych
7 lat, będzie Pani coraz zdrowsza. Każdego dnia, dzień po
dniu, będzie Pani odzyskiwać siły i energię życiową. I tak
będzie przez następnych 7 lat. Czy to nie przyjemna
perspektywa? Czy nie warto po to żyć?
Nexus, nr 6/2010 |